*
Dodane 2010-08-27 09.32 , komentarzy 4

Głogów Małopolski: Lew Simba na wybiegu

zobacz na mapie 50.1540260314941,22.0399475097656

Ma 20 miesięcy i 150 kilogramów. Mowa o lwie zwanym Simba i bynajmniej nie chodzi o bohatera "Króla Lwa".

Właścicielem Simby jest Leszek Bielenda, mieszkaniec Głogowa Małopolskiego. Lwa hoduje Kilka razy w tygodniu odwiedzają go dziennikarze.

W styczniu Simba wydawał się uroczym kociakiem. Ważył tylko 30 kilogramów. Dziennie zjadał dwa udka kurczaka.

- To ten sam kot tyle, że jakieś pięć razy cięższy i znacznie większy. Zjada codziennie 4 kilogramy wołowiny. Stojąc na dwóch łapach ma już ponad dwa metry. Jest niesamowicie silny i piekielnie szybki. O, tu macie na to dowód. Nawet nie zauważyłem, kiedy majdnął mnie łapą w czasie zabawy - mówi Bielenda, pokazując z grymasem ranę na prawej dłoni.

Panu Leszkowi pomaga Remigiusz. Wszyscy nazywają go ojcem chrzestnym Simby. W towarzystwie dwóch opiekunów lew czuje się swobodnie i zaczyna brykać. Popycha nosem metalowe wiaderko, łasi się i liże swoich panów. To znak, że możemy wejść na jego wybieg. Zgodnie z instrukcjami jesteśmy cicho i nie mamy ze sobą niczego, co mogłoby rozzłościć kota. Stoimy w kącie. Mimo tego Simba sprawdza, kto dołączył do jego opiekunów. Po chwili moje kolano jest w jego potężnej paszczy. Przez spodnie czuję dotyk kłów.

Lwie zabawy

- Niech się pan nie boi, zaraz puści – mówi Bielenda.

Na szczęście ma rację. Simba odpuszcza i wraca do pana Leszka. Powala go na ziemię i potężnym językiem liże po twarzy.

- Chodźmy na pień - woła Remigiusz, ciągnąć lwa za ogon.



Kot jest wyraźnie pobudzony. Po chwili wielkim susem wskakuje na ok. dwumetrowy, gruby pień. Dopiero teraz widać, jaki jest potężny. Leżąc z otwartym pyskiem prezentuje grube kły. Do słońca lśni jego złota sierść i grzywa, której jeszcze w styczniu nie miał.

- Drzewo to jego ulubiona zabawka. Ostatnio oskubał je z kory. Z pni zrobiliśmy mu też wejście na dach groty. Uwielbia się tu wylegiwać, bo widzi stąd całą naszą posesję. Kiedy zobaczy, że wróciłem do domu, biegnie pod wejście do wybiegu i mruczy - opowiada Bielenda.



Potrafi drapnąć

Po kilkunastu minutach harców z opiekunami kot zaczyna się niecierpliwić. To znak, że trzeba wyjść z jego wybiegu. Jako ostatni opuszcza go pan Remek. Jest podrapany i zziajany jakby przebiegł kilka kilometrów.

- Zabawa przyjemna, ale bardzo wyczerpująca. Simba lubi szaleć, ale nie rozumie, że jak on nie jesteśmy lwami. Stąd czasami zdarzają się rany - kwituje otrzepując koszulkę z lwiej sierści.



Czy lew zostanie w Głogowie na stałe?

- Tak. Jest u mnie już całkiem legalnie, a po ostatnich inwestycjach w wybieg, jestem przygotowany także na chwilę, w której nie pozwoli już do siebie wejść. Nie mam zamiaru nigdzie go oddawać. Pokochałem go - zapewnia Bielenda.


Autor: Bartosz Gubernat

Źródło: Głogów Małopolski: Zobacz, jak urósł Simba, lew z Głogowa Małopolskiego. Odwiedziliśmy go z kamerą - nowiny24.pl

X

Miejsce
w rankingu
Spoza miasta

brak opisu

Autor ostatnio dodał:

Komentarze

Cesarion Gość
~Cesarion
Lion 2010-11-07 17.19

ciekawi mnie jego natura kiedy odezwie sie w nim zew wolnosci..panie Leszku zamieszcza pan na biezaco wszystko o swoim "pluszaku":) pozdrawiam

gość Gość
~gość
lew 2010-11-24 20.47

Jak sie odezwie zew to przynajmniej lew glodny nie pujdzie te budynki w tle to gimnazjum i podstawówka jest w czym wybierać.
a tak poważnie lew na pewno jest dobrze zabezpieczony bo to nie mozliwe zeby w takim miejscu ktos sobie pozwolił na jakies niedociagniecia

Mądra Gość
~Mądra
P........... 2011-02-28 15.09

Pozdrowienia dla pana Leszka i Simby :)

Kovu Gość
~Kovu
Fantazja 2011-04-03 22.02

Trzeba ją mieć, żeby trzymać lwa w centrum miasteczka. Ale, odrobina ekstrawagancji to nic złego :)

Dodaj swój komentarz: