*
Dodane 2012-12-04 18.22 , komentarzy 0

Jastrząb będzie maskotką Stadionu Miejskiego we Wrocławiu

Na początku 2013 roku otrzyma imię.

Wrocławski sokolnik z jastrzębiem

Wrocławski sokolnik z jastrzębiem

Autor: smerfek

Śląsk Wrocław ma już swoją maskotkę. Przypomnijmy, jest nią orzeł. Niebawem maskotką będzie mógł się pochwalić też Stadion Miejski, na którym piłkarze Śląska grają i trenują. Ma nią zostać jastrząb, który z orłem zapewne świetnie by się porozumiał. W końcu zarówno jastrząb, jak i orzeł, to ptaki drapieżne.

Dlaczego akurat jastrząb? To właśnie ten ptak jest kojarzony ze stadionem we Wrocławiu. Jego zadaniem jest odganianie innych ptaków. Podczas Zlotu Andrzejów sokolnik Krzysztof Kapral przedstawił go wrocławianom. Każdy mógł go wówczas wziąć na rękę. Co ciekawe, cieszył się wtedy prawdopodobnie większym zainteresowaniem niż sam stadion.

Na razie jastrząb ze Stadionu Miejskiego nie ma imienia. Wrocławski sokolnik przywołuje go do siebie gwizdkiem, a jak sami mieliśmy okazję usłyszeć, zwraca się do niego bardzo czule, bo per "piórko".

Na początku przyszłego roku spółka Wrocław 2012 zorganizuje konkurs na imię dla jastrzębia. Jego właściciel, Krzysztof Kapral, nie ma nic przeciwko temu. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, na jakich zasadach będzie odbywać się plebiscyt. Prawdopodobnie wrocławianie będą wybierać spośród kilku propozycji przedstawionych przez spółkę. Bardzo możliwe, że imię jastrzębia zostanie przedstawione podczas pierwszego meczu rundy wiosennej.



Rozmawialiśmy z Krzysztofem Kapralem, który opiekuje się wrocławskim jastrzębiem.

Jak na co dzień wygląda pana praca?


Sokolnictwem zajmuję się od bardzo dawna, chociaż to nie jest moje główne zajęcie. Na co dzień poluję z ptakami. Natomiast sokolnictwo to zupełnie co innego - chodzi o wyhamowanie instynktu zabijania, ale nie do minimum. By przestraszyć inne ptaki, jastrząb musi wykazać odrobinę agresji, a jednocześnie nie zrobić im krzywdy.

W lecie jastrząb odstrasza gołębie, a w zimie?

W zimie mamy plagę gawronów z północy. Sokolnicy pracują też na lotniskach - tam problemem są jaskółki, jerzyki, przy stawach także kormorany i czaple.

Jaka to jest skala, tzn. ile ptaków nad stadion nadlatuje?

Mieliśmy poważny problem z gołębiami, zwłaszcza po Euro, kiedy było ich tutaj około 50 sztuk. Miały one tu swoje gniazda, wyprowadzały młode i nie bały się niczego, nawet jastrzębia, kiedy za pierwszym razem tutaj przyjechaliśmy. Nauczyliśmy je, kto tu rządzi.

Trudno takiego ptaka oswoić? Jednak jest to drapieżne zwierzę, a wygląda na to, że z panem się zaprzyjaźnił.

Wciąż pozostaje ptakiem dzikim. Sokoły to jedne z nielicznych zwierząt, które człowiek wykorzystuje dla swoich potrzeb, a nie zostały udomowione. Natomiast samo ułożenie to cztery tysiące lat doświadczeń oraz wiedza o biologii tych ptaków. Nie można używać w stosunku do tych ptaków żadnych drastycznych metod, powinno się raczej opierać na tym, co wiemy o naturze tych zwierząt oraz na tym, co udało nam się wywnioskować na podstawie własnych obserwacji.

Skoro nie oswoić, to może ujarzmić?

Jeżeli ptak zrozumie, że ma jakąś korzyść z tego, że jest ze mną, to przy mnie zostanie.

Jak podporządkować sobie takiego ptaka?

Nie mogę zdradzać wszystkich szczegółów, bo sokolnictwo jest uważane wciąż za sztukę. Jeśli nie ma w tym tajemnicy, nie ma też magii.

Czyli to trochę tak jak z dobrym kucharzem, który nie zdradza swoich przepisów.

Każdy sokolnik ma swoją wiedzę, której pilnie strzeże, do ogólnego obiegu dopuszczana jest podstawowa wiedza, reszta to wnioski na podstawie własnych obserwacjach. Gatunków ptaków używanych do sokolnictwa jest mnóstwo - mogą to być jastrzębie, sępy, orły.



Jastrząb jest panu posłuszny?

Różnie z tym bywa.

Rozrabia? Może zdarzały się panu jakieś śmieszne, ciekawe sytuacje, których był bohaterem?

Jest ich bardzo wiele. Zabrakłoby czasu, by je wszystkie opowiedzieć. Dawno temu, kiedy poruszaliśmy się pociągami, jeżdżąc na łowy, to zdarzyła mi się przygoda. Ptak był tak wyćwiczony, że zawsze pierwszy zajmował miejsce i zanim wrzuciłem bagaż na półkę, on już grzał miejsce. A potem kładliśmy się spać. Pewnego razu pani, która była przykryta płaszczykiem czy jakimś kocem, już nie pamiętam, przeciągnęła się i chwyciła jastrzębia za głowę, oczywiście niechcący. Zrobił się szum, chociaż ptak nikomu nic złego nie zrobił. Skończyło się to tak, że wyrzucono mnie z przedziału i resztę podróży musiałem spędzić w przedziale służbowym z konduktorami.

Kiedy zaczął pan obserwować ptaki?

Ptakami interesuję się od dziesiątego roku życia. Sokolnictwo przyszło później. W księgarni zobaczyłem kiedyś pierwsze wydanie "Z sokołami na łowy" i wtedy wszystko się zaczęło. Jest to dość nudne wydanie z tego względu, że jest tam bardzo dużo historii.

Nudne, ale pana zainteresowało?

Tak, zafascynowało mnie to, jak można być w takich stosunkach ze zwierzęciem dzikim, używając go do swoich potrzeb. A potem musiałem przejść drogę przez mękę.

Dlaczego?

Wszystkie urzędy, członkostwo w Polskim Związku Łowieckim, szkolenia różnego rodzaju. To nie było takie proste.

Widzę, że ma pan zawieszone na szyi dwa gwizdki. Do czego one służą?

Mam je przy sobie, bo poluję. Jeden z nich, taki jak piłkarski, moduluje głos i służy przywoływaniu psów, bo poluję też z psami. Z kolei drugi służy przywabianiu ptaków.

Mówi się, że pies jest wiernym przyjacielem człowieka, a ptak?

Trudno powiedzieć. Na początku każdemu sokolnikowi wydaje się, że złapał Pana Boga za nogi, zdarzają się ucieczki. W okresie trzydziestu lat zajmowania się sokolnictwem miałem taką sytuację dwa razy. Brak pokory i zbytnia pewność siebie doprowadziły do tego, że ptak zagubił się. A puszczałem je jeszcze wtedy bez dzwoneczków. Prawdą jest, że jastrząb potrafi usiąść kilka metrów od człowieka i nie można go odnaleźć. Tak się dobrze maskują.

A co z odganianiem ptaków w czasie meczów czy różnych imprez masowych?

Ludzi by to rozpraszało. Poza tym nie wiem, jak ptak zachowywałby się przy takiej publiczności. To tak jakby hydraulik naprawiał w czasie imprezy ubikację. Inną sprawą jest to, że przy dużej liczbie ludzi jest większe ryzyko utraty ptaka.

Ten ptak na razie nie ma imienia.

Imiona ma para rarogów. Nazywają się Bohun i Horpyna. W tej chwili wchodzą w czwarty rok życia, rarogi były kiedyś używane do polowań, ze względu na sienkiewiczowski klimat wokół nich nadałem im te imiona. Przywoływanie ich po imieniu na mieście byłoby dziwne. Lepiej czasem po prostu zagwizdać.

Jastrzębie są odważne czy czegoś się boją?

Potrafią się rzucić na dużo większą zdobycz, jak na przykład gęś. Ale są rzeczy, których się boją. Pochodząca z czeskiej hodowli Horpyna, nie wiem dlaczego, boi się kosiarki. Być może coś się stało w hodowli. Poza tym nic ją nie wzrusza - ani psy, ani ludzie. Ale wystarczy, że zobaczy kosiarkę, a ma przerażenie w oczach i krzyczy. Miałem też kiedyś ptaka, który bał się szklanki. Kiedy wychodziłem ze szklanką, zaczynał krzyczeć. Szklanka znikała i było wszystko okej. Nie mam pojęcia, czym to było spowodowane.

Przyzna pan, że zainteresowanie pracą sokolnika i samym ptakiem podczas Zlotu Andrzejów było bardzo duże.

Naturalnie, jest to wciąż rzadko spotykane w Polsce zajęcie. W naszym kraju jest tylko 150 sokolników. Jest to śmieszna liczba jak na 40-milionowy naród, tym bardziej że na przykład dla porównania w Czechach jest 8 tys. sokolników. To dzięki nim dwa lata temu sokolnictwo zostało wpisane do księgi UNESCO jako niematerialne dziedzictwo kultury człowieka. Z kolei Arabowie organizowali kiedyś festiwal sokolniczy. Dla Arabów sokolnictwo to codzienne życie. Bez ptaka człowiek się nie liczy. Musi mieć broń i musi mieć sokoła.

Jastrzębie są inteligentne?

Inteligentniejsze niż psy czy konie. Szybko się uczą, adaptują się do różnych warunków. Trzeba dobrze obserwować i wyczuć, kiedy chce polatać. Na tym to wszystko polega - właśnie na obserwacji ptaka i wykorzystaniu tego, na co ma w danej chwili ochotę.

Dziękuję bardzo.


Czytaj też:




Koncerty w klubachWoodstock 2013
Premiery kinoweKoncert Matisyahu

X

Miejsce
w rankingu
Kinga Czernichowska

Jestem absolwentką socjologii oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego. Lubię dobrą literaturę oraz kino, które wciąga. Wolny czas staram się spędzać aktywnie - uwielbiam różne formy fitnessu, w szczególności zumbę. Przede wszystkim jednak lubię pisać, dzięki czemu praca jest moją pasją. Jeżeli wiesz, że coś ciekawego dzieje się w mieście, chcesz się podzielić ciekawym tematem, zrobić zdjęcia na koncercie, odezwij się. Mój mail to: kinga.czernichowska@mediaregionalne.pl

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy!
Dodaj swój komentarz: