Moje konto

Faceci z Wrocławia kochają kucyki pony

  • 2012-03-26, Aktualizacja: 2012-03-26 15:00

Mają ponad 20 lat i są "skucykowani". Namiętnie oglądają bajkę "My Little Pony", zbierają małe koniki i śpiewają o nich piosenki.

Czwórka wrocławian należy do pierwszego w naszym mieście fandomu miłośników kolorowych kuców z bajki "My Little Pony". Choć wrocławskimi fanami bajkowych koników są głownie bronies, czyli panowie, w tym gronie pojawiają się też pegasis, czyli panie. Można powiedzieć, że wrocławski klub ruszył z kopyta, bo choć istnieje dopiero kilka miesięcy, zrzesza już prawie sto osób.

Rysują kucyki, śpiewają piosenki z bajek


- Moja miłość do kucyków jest dla mnie zrozumiała. Od kiedy pamiętam zawsze lubiłem kreskówki i nie obchodziło mnie, czy są to programy dla dzieci, czy nie - mówi Stanisław "Frey" Gaski, członek klubu. - W pewnym momencie w sieci pojawiało się coraz więcej wpisów o kucykach pony, wiec i ja zacząłem oglądać tę bajkę. Tak to się zaczęło.

Fani kucyków z Wrocławia spotykają się podczas tzw. ponymeetów. Rysują kucyki, śpiewają piosenki z bajki, oglądają odcinki swojej ukochanej animacji czy po prostu rozmawiają o swoich kucykach. Wrocławskiemu fandomowi takie spotkania jednak nie wystarczają. W lipcu tego roku chcą zorganizować u nas pierwsze ogólnopolskie spotkanie dorosłych miłośników kucyków.




O Fluttershy, która stała się człowiekiem


Miłość do kucyków w wydaniu bronies nie wygląda tak, jak w przypadku kilkuletnich dziewczynek, do których pierwotnie bajka "My Little Pony" była skierowana. Na przykład Stanisław "Frey" Gacki miał tylko jednego kucyka, swoją ukochaną Fluttershy. Na początku nawet czesał regularnie jej różową grzywę, ale szybko zgubił szczotkę, a kucyka w końcu oddał znajomemu, który kolekcjonuje figurki. "Frey" zamiast zbierania koników, woli pisać opowiadania na ich temat.

- Wymyślam historie i przelewam je na papier - mówi. - Napisałem na przykład opowiadanie, w którym wyobraziłem sobie, że mój ulubiony kucyk, czyli Fluttershy, jest człowiekiem. Moja bohaterka próbuje pomóc osobie, która nie żywi głębszych uczuć do innych osób, tylko żyje z dnia na dzień. Nieskromnie powiem, że historia spodobała się polskim fanom kucyków.

Młodzi wrocławianie przyznają, że ludziom z zewnątrz ich pasja może wydać się dziwna, bo przecież kto to widział, żeby dorosły facet oglądał kreskówki dla dzieci i zbierał kucyki.

- Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to trochę zaskakujące, ale przecież wiele rzeczy może sprawiać takie wrażenie, zanim się ich spróbuje - uważa Patryk Pietraszkiewicz. - Moi koledzy ze studiów, kiedy dowiedzieli się, że jestem fanem kucyków pony, uznali, że to dla mnie normalne, bo i tak jestem szalony - śmieje się Patryk.

Bronies to nie samotny facet, który ogląda kucyki


Bronies są "skucykowani" do szpiku kości i ich zdaniem każdego można przekonać do kolorowych koników. Najlepszym potwierdzeniem tej tezy jest Martyna Jakubczyk, dziewczyna jednego z bronies, która choć nie należy do fandomu, to kucyki ze swoim chłopakiem może oglądać godzinami.

- Okazuje się, że bronies nie są samotnymi facetami, którzy tylko siedzą przed komputerem i oglądają kucyki - podkreśla Martyna Jakubczyk. - Jak to się zaczęło? Pewnego dnia Łukasz zaproponował: "Kochanie, może obejrzymy "My Little Pony"? Od razu odpowiedziałam: "Chyba Cię pan Jezus pastuszkami przeturlał do Betlejem". Jednak szybko się okazało, że nikt nikogo nie przeturlał i obejrzeliśmy jeden odcinek, potem drugi, trzeci... Ale od razu zaznaczam, że w naszym związku są pewne priorytety, najpierw jestem ja, a potem kucyki.


Zobacz relacje z wrocławskich ponymeetów



Trochę o "My Little Pony"


Wszystko zaczęło się od bajki "My Little Pony: Przyjaźń to magia", która pojawiła się w 2010 roku. Wtedy to Lauren Faust, reżyserka m.in. "Atomówek" czy "Domu dla zmyślonych przyjaciół pani Foster" wyprodukowała kolejną serię przygód o kucykach. Podobno Faust stwierdziła, ze dotychczasowe przygody kucyków były uwłaczające dla widzów i stworzyła serię, w której pojawiły się m.in. nawiązania do "Indiany Jonesa", "Odysei Kosmicznej" czy " Big Lebowskiego".

Poznajcie wrocławskich bronies:


Stanisław "Frey" Gacki: 20 lat, student geologii. Nie ma żadnego kucyka. Jego ulubiona postać z "My Little Pony" to pegaz Fluttershy. - Lubię ją, bo jej postać ma dobrze dobrany głos. Jest nieśmiała, ma problemy z asertywnością, a z drugiej strony jest altruistką. Poza tym jest tak słodka.

Patryk "Byrpheros" Pietraszkiewicz: 25 lat, student informatyki na PWr. Ma kilkanaście kucyków, jednego uszył sam i dał w prezencie znajomemu. Jego ulubiony kucyk to Pinkie Pie. - To różowy kucyk, co zresztą zawsze mnie dobijało, ale nie za kolor go lubię. Pinkie Pie jest bardzo żywiołowa i ciągle imprezuje.
Łukasz "Max" Gawroński: 29 lat, prowadzi własną firmę. Ma 7 kucyków, jego ulubionym jest najmniejszy, niebieski pegaz Rainbow Dash, który podobno jest najszybszy ze wszystkich kucyków. - Lubię go, bo jestem do niego podobny. Jak Rainbow Dash bywam przemądrzały i zarazem lojalny.
Adam Ptak: 24 lata. Ma 37 kucyków. Jego ulubiony kuc to Rarity. - To artystka i rzemieślniczka, która projektuje stroje. Zajmuje się podobnymi rzeczami, co ja.


Czytaj też:



TEST TRZECIOKLASISTY


Twórz z nami MM Wrocław


Sprawdzian szóstoklasisty 2012 CKE


Hakuna matata! Konkurs na zdjęcia z zoo

Komentarze (48)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez POLSKAPRESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Sronies (gość)

Bronies. Zrobili z Was pośmiewisko? Proszę Cię. Wy jesteście pośmiewiskiem i obrazą dla wszystkich facetów. Przyjmijcie pseudo: Pedzio albo Homoś. Nie wyobrażam sobie by dorosły i to w dodatku facet oglądał bajki dla 8-letnich dziewczynek. Ale cóż, jak komuś w życiu nie wyszło to mu odbija. Hater? Nie, rozsądny punkt widzenia. (Jeśli uważacie że to normalne, proszę bardzo, rozgłaszajcie to komu się da, jestem ciekaw czy ktoś będzie Was uważał wtedy za normalną osobę)

Marta (gość)

Rany, rany.... A niech se chodzą i się przebierają, farbują włosy na tęczowo, a niech sobie spamią, a niech się obnoszą z kucykami i rysują. Dopóki nie robią nikomu krzywdy i nie niszczą cudzego mienia niech se robią co chcą, a jak się wam nie podoba to NIE PATRZCIE! Rany, co za problem. To nie jest żaden gatunek podludzi, żeby nimi gardzić. Mają swoją pasję i to im się chwali, ale też jest różnica pomiędzy fanami, a psychofanami. Ci panowie z artykułu są jeszcze fanami, a do psychofanów to im daleko.
Krzysztofie, można mieć szacunek i wiarę do ojczyzny, ale też kochać kucyki. To, że ktoś ma jakąś odmienną pasję, albo, że podoba mu się kultura innych krajów, od razu nie przekreśla jego patriotyzmu, a o ile się nie mylę, przodkowie walczyli o wolną Polskę? A zabraniając tym ludziom kochać ich kreskówki, trochę ograniczasz ich wolność, nie? A zresztą, lepiej niech Polska będzie pomalowana na kolory tęczy, niżby była szara.

Cloud Winter (gość)

Tolerancja. Jestem Pegasis z Wrocławia. Nie rozumiem, dlaczego uważacie, że mężczyzna oglądający My Little Pony musi być od razu pedofilem i gejem. Jeśli ktoś oglądał ten serial, wie, że jest zupełnie inna od wszelkich bajek dla dzieci. I tym którzy wątpią, radzę obejrzeć.

Pokaż wszystkie (48)

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij