*

Wsiąść do pociągu byle jakiego

Dodane 2008-08-12 11.11, komentarzy 0 - dodaj komentarz Miejsce: Krzyki Tagi: brak

Do piątku kochałam PKP. Za te stare składy, powyrywaną gąbkę z siedzeń, za stukot kół po torach i spokojną kontemplację widoków za oknem. Ale już nie kocham…

22.38 Dworzec Główny , Wrocław. Pociąg pośpieszny o wdzięcznej nazwie „Śnieżka”. Jedzie w trzech kierunkach: Lublin, Zakopane, Przemyśl. Oczywiście ,żeby usłyszeć dokąd jedzie dany wagon trzeba mieć albo genialny słuch albo siedzieć pod głośnikiem. Na peronie tłum w panice wskakuje do pociągu, kiedy ten jeszcze nie zdążył wyhamować. Porwana przez ten tłum, próbuję wskoczyć, omal nie tracąc przy tym butów. Takie sceny ostatni raz widziałam jadąc 9 lat temu na Woodstock i myślałam, że w innych pociągach to się nie zdarza. Że ludzie są kulturalni i takie tam. Ale to dopiero początek..

Nasz cel: Rzeszów, a więc powinniśmy jechać na Przemyśl. Tym czasem trafiliśmy oczywiście do wagonu jadącego do Lublina. Idziemy przez pociąg. Cztery wagony i dalej Lublin. Wyskakujemy z pociągu i biegniemy na koniec składu. Okazuje się, że wagony do Przemyśla zostały właśnie doczepione. Niestety..są już pełne.
Przed nami podróż w korytarzu, przynajmniej do Krakowa. Ale to niestety nie wszystko.

Zakładany czas przejazdu 7 godzin 12 minut. Pierwszy postój: Opole. Już tam dowiadujemy się, że pociąg nasz zwiększył opóźnienie do 80 minut (a jedzie dopiero 90, wow).

Dojeżdżamy do Krakowa. Niestety miejsca w przedziałach się nie zwalniają, wręcz przeciwnie- ludzi przybywa. A do Przemyśla jadą tylko 3 wagony- niesamowita liczba. Ludzi jest 3 razy tyle co miejsc. Próbujemy spać w korytarzu, ale to nie łatwe.

Po 9 godzinach drogi docieramy do celu. Niewyspani i obolali od siedzenia w przejściu. Jest godzina 7 rano, o 14 idziemy na wesele.

Ja naprawdę myślałam, że pociągi już się nie spóźniają, że tak było w Peerelu, ale to już przeszłość. No cóż- nazwa „pośpieszny” nijak się ma do ich pośpiechu. Myślałam, że nigdy tego nie powiem, ale … niech to sprywatyzują , to PKP nasze, może coś się zmieni. Może..
Nie kocham PKP.

zgłoś nadużycie
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował
Dodaj swój komentarz: