*

Kac morderca.

Nie lubię komedii. Oklepane dialogi, schematowe historii, przewidywalna fabuła i ukazanie wszystkich najśmieszniejszych scen w zwiastunach czyni z nich nudne historie zazwyczaj poniżej oczekiwań widzów. Ale tym razem miało być inaczej. Zabawne sceny, nietuzinkowa historia i świetna gra aktorska miały rozbawiać całą sale i w tym mnie – komediową sceptyczkę.

Zwiastun, ostrzegał ,że „Kac Vegas” nie należy do kategorii komedii ambitnych a raczej do filmu lekkiego i przyjemnego i z taki to nastawieniem udałam się do kina. W swojej kategorii film ten doskonale się sprawdza. Śmieszna historii z dobrymi dialogami. Nagi chińczyk, tygrys, dziecko i Mike Tyson zostali już jednak ukazani w zwiastunie, więc bez zaskoczenia. Pojawiają się jednak sceny, które rozbawiały całą salę w tym i mnie. Dotrwanie do końca filmu, nie wiązało się z ogromnym wyczekiwaniem, nie nudziły i napisy końcowe.

Historia czterech mężczyzn, który udają się do Las Vegas na wieczór kawalerski jest śmieszna dzięki dobrej grze aktorskiej trzech głównych bohaterów. Wyluzowanego nauczyciela defraudującego pieniądze swoich uczniów – w tej roli Bradley Cooper, poukładanego dentystę, który okłamuje narzeczona by w mieście grzechu odkryć swoja druga naturę i z sztywnego doktorka Stu (Ed Helms) zmienić się w wariata wyrywającego sobie zęba. Wielki ukłon uznania dla filmowego szwagra pana młodego, Allana (Zach Galifianakis).Doskonale zagrana postać bawi najbardziej z czwórki niezwyciężonych. Rola pana młodego nie wyróżnia się natomiast niczym szczególnym, ale i tak szybko się kończy. Cały psikus filmu polega bowiem właśnie na zagniecie pana młodego, w którego role wcieli się Justin Bartha.

Pozostałe postacie filmu nie są na tyle istotne by o nich wspominać. Całość – dobrze dobrana muzyka i amerykańska oprawa - jest bez większych zarzutów.
Z jednym trzeba się na pewno zgodzic. Niektórych Vegas przerasta. Twórców przerosło. Bo chociaż koncepcja jest dobra, zwykle kiepsko z sama realizacja udanego pomysłu. Sam schemat – kaca-giganta pojawiał się już w kilku filmach. Sam kac jest tez raczej często spotykana rzeczą. Niemiecka produkcja śmieszy, ale bez przesady. Film nie był taki zniewalający jak się spodziewałam, a dobre recenzje są raczej wynikiem ogólnego braku dobrych komedii wśród produkcji kinowych. Brak majstersztyku w kategorii komedia nie oznacza ze filmy takie jak „Kac Vegas” trzeba od razu wywyższać na piedestały. Mimo wszystko, w nudny sobotni wieczór – warto zobaczyć.

zgłoś nadużycie
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował
Dodaj swój komentarz:

Magdalena Gwóźd...

Magdalena Gwóźdź

X Miejsce w rankingu

Jestem zbyt zajeta, zbyt zapracowana, czasem zbyt ambitna. Mam wiele pasji i marzen. Ogrom pracy i nauki. Wielu znajomych i liczną rodzinę. Jedyne czego mam za malo to czasu :)