Lato pełnym ryjem. Witam się sam. Upał mi wcale nie przeszkadza - cóż se lavie! Powiedzieliby niektórzy. Więc wracając wspaniałą ulicą Trauguta, która musiała być kiedyś bardzo piękną. Coś mnie napadło, żeby akurat w tym momencie dokonać kasacji jednej z kolejnych białych plam w mapie mojej głowy. Nie ma co. Głowa wzbogacona o kolejne - gatunkowo ciężkie zaskoczenie. Oto wjeżdżam w bramę pdzy ulicy krakowskiej... ostatnią bramę - jadąc ze wschodu na zachód i tam jest taki łuk. Wjazd na podwórko. Zawsze tam zaglądałem jadąc samochodem przez Traugutta i zawsze miałem wrażenie, że tam jest jakiś zakład, hydrofornia strategiczna, albo coś jeszcze ,co powoduje, że człowiek zawsze będzie się czuł "nie na miejscu". A tu kuku. Zaplecze - matka boska nad wejściem... nie miałem aparatu. Szkoda - polecam doświadczyć osobiście. Nie to, żeby Matka Boska przyprawiała mnie o ciarki, niemniej jednak jej postura, wielkość, wykonanie i spojrzenie jest warte małej przejażdżki. Polecam
Widziałem Matkę Boską
- Nikt jeszcze nie skomentował

