Zapraszam do czytania i komentowania poniższego wpisu, który pewnie wielu z Was zainteresuje.
"Forum nikoniarze.pl oraz inne miejsca związane z fotografią skupiają w swoich szeregach fotografów o każdym stopniu zaangażowania w tą dziedzinę. Zarówno fotografujący zawodowo jak i amatorzy otrzymują niekiedy pytanie o sprzedaż swoich prac. O ile profesjonalista (czyt. osoba zarabiająca fotografią, utrzymująca się z niej) ma pojęcie o tym jak wycenić swoje prace, o tyle bywa trudne w przypadku osób które fotografię traktują jako hobby. Dostęp do prywatnych stron fotografów stał się tak powszechny że oferty komercyjne ze stron zainteresowanych zakupem stają się ostatnio bardzo popularne. Kupujący liczą na niską cenę, czasem oferując w zamian jedynie wymienienie Imienia i Nazwiska fotografa jako wyłączną gratyfikację. Zgadzać się czy nie? Jeśli nie to jaką kwotę zaproponować? Czy obowiązujący od lat cennik usług ZPAF-u jest dla mnie jedyną wykładnią? Jeśli nie to czym się kierować? Poczekać na propozycję zainteresowanego? Co jeśli powiem za dużo? A jeśli mógłbym powiedzieć więcej, czy nie za dużo stracę? Takie pytanie to standard. Amatorom niezwykle trudno jest wycenić swoje zdjęcie. Nie zrobili go celowo po to by je sprzedać. Nie mogą więc policzyć środków związanych z ewentualnym dojazdem na miejsce, czy poniesieniem innych kosztów. Po prostu komuś spodobało się ich zdjęcie. Nie ma jasnej odpowiedzi na pytanie :”ile wziąć”. Dla większości z nas kwota ta jest całkowicie indywidualna, jeśli mówimy już o gratyfikacji w środkach pieniężnych. Decyzja zatem zawsze będzie kompromisem między tym co zaoferuje nam kupujący a naszym oczekiwaniem.
Odrobinę inaczej mają się bardzo popularne ostatnio wszelkie konkursy w których fotograf często mamiony jest wygraną pod jednym wszak warunkiem. Przekazaniem swoich prac na rzecz organizatora z pełnym i wyłącznym prawem do jego eksploatacji. Niektórzy organizatorzy posuwają się nawet nieco dalej twierdząc że nagrodzone pracę pojawią się w materiałach o nie do końca ściśle określonym polu eksploatacji. Pamiętajmy że regulamin konkursu to nie tylko pasek do przewinięcia strony ale bardzo dokładny opis tego co partnerzy mogą oczekiwać. Często prace nadesłane na konkurs pojawiają się po podaniu wyników na innych portalach i na innych stronach niż ściśle określono to w umowie. Nasze zdjęcie to mały fragment naszych emocji, czasem uczuć. Pamiętajmy że internet to skarbnica wiedzy ale i ogromne pole do nadużyć w tym zakresie. Starajmy się jak najlepiej zabezpieczyć nasze dobra, tak jak chronimy nasze domy i ruchomości.
Działania etyczne. Kolejny problem przed jakim możemy stanąć. Pole eksploatacji materiałów na potrzeby niepublicznych organizacji zajmujących się działaniami społecznymi. Wspierając jakąś ideę możemy stać się częścią kampanii na rzecz działań społecznych. Stajemy się wolontariuszami oddając swoje prace za darmo, w imię idei z którą się utożsamiamy. Powstaje pytanie czy to etyczne? Znowu nie ma jasnej odpowiedzi, choć znajdzie się wiele osób które powiedzą że to swoiste psucie rynku. W końcu jest to praca. Być może organizacja powinna doliczyć do kosztów pracę fotografa jak każdą inna. Temat jest otwarty i niezwykle szeroki. Nie można jasno określić kiedy powinniśmy swoją pracę wycenić a kiedy jakakolwiek wycenę sobie darujemy. Być może satysfakcja z opublikowania naszych zdjęć w pełni nas zadowala. Rekompensuje wszelkie wymagania. Nie ma w tym nic złego."
źródło: http://nikoniarze.pl


Fakt, mimo, że jestem w pełni amatorem kilka razy zwracano się do mnie z prośbą o pozwolenie na wykorzystanie moich fotek do różnych celów (wydawnictwa papierowe, portale internetowe, itp.) i jak do tej pory moja połechtana takim zainteresowaniem próżność :-) zgadzała się na darmowe wykorzystanie (oczywiście pod warunkiem podania autora). A w końcu pieniędzy na nowszy aparat i lepszy obiektyw ciągle mało. Pozostaje kwestia jak to następnym razem formalnie załatwić. Podobno umową o dzieło, ale widziałem też jakieś umowy na, bodajże, udzielenie licencji. I tak jak piszesz, nie mam zielonego pojęcia jaką podać cenę.
Co do konkursów to tutaj, dla mnie, sprawa jasna. Zawsze trzeba dokładnie przeczytać regulamin. Jeśli widzę, że organizator przejmuje wszystkie prawa to ja dziękuję bardzo, nie skorzystam :-). Mam też nadzieję, że nic się nie zmieniło i portal MMWrocław nie rości sobie praw do fotek umieszczanych w blogu?
Pozdrawiam wszystkich pstrykaczy.
Marko62
------------------------------
http://www.flickr.com/photos/leszkiw/
http://picasaweb.google.com/marek.leszkiw/
Witam.
Fotografią zajmuję się już trochę czasu, od pewnego czasu na niej zarabiając. Niestety w naszym kraju większość przyjmuje że zdjęcia należą się za darmo. Najgorsze że robią to już powoli media. Co do wyceny... mój dobry znajomy zajmujący sie fotografią tyle czasu ile go znam zawsze mi mówił "wyceniaj zdjęcie na tyle na ile kupujący może zapłacić oraz ile Cię ta praca kosztowała". Co do cennika ZPAF... cennik obowiązuję chyba najlepszych fotografów w naszym kraju.
Do:"Marko62" : Umowa o dzieło działa w przypadku gdy ktoś nam zleca wykonanie pracy, np wykonanie fotorelacji z jakiegoś wydarzenia. Umowa licencyjna działa gdy już zdjęcie jest zrobione i Ty udzielasz kupującemu licencji (wyłącznej lub nie) oraz określasz pola eksploatacji (cena rynkowa zdjęcia do internetu to 5-10 zł wydania papierowe do ok 100zł w zależności od nakładu)
Pozdrawiam. Pamiętajmy, robienie zdjęć to też praca.
z fotografią jak z brylantami, te wielkie rzadkie są bezcenne, te których nie uda się powtórzyć będa droższe. Ile może kosztować kolorowe zdjęcie wrocławskiego Rynku z lat 50 XX wieku, a zdjęcie Pikassa w czasie kongresu intelektualistów z Monopolu, a na pewno mniej za współczesną fotkę polityków. Ile kosztuje sesja ślubna, a to najlepszy sposób na zdobywanie środków na nowy sprzęt, myślę że tak jak z rzemieślnikiem dojeżdżającym do klienta + 50% za pracę w domu nad zdjęciem.
z fotografią jak z brylantami, te wielkie rzadkie są bezcenne, te których nie uda się powtórzyć będa droższe. Ile może kosztować kolorowe zdjęcie wrocławskiego Rynku z lat 50 XX wieku, a zdjęcie Pikassa w czasie kongresu intelektualistów z Monopolu, a na pewno mniej za współczesną fotkę polityków. Ile kosztuje sesja ślubna, a to najlepszy sposób na zdobywanie środków na nowy sprzęt, myślę że tak jak z rzemieślnikiem dojeżdżającym do klienta + 50% za pracę w domu nad zdjęciem.
Co do tematu ślubów się nie zgodzę. Bo ze słabym sprzętem raczej wiele nie zwojujemy i wiele nie zarobimy. Sprzęt ślubny to min kilka tyś, bo i jasne szkła i porządniejsza lampa troszkę kosztuje.
...wtedy nie trzeba nic innego: ani talentu, ani umiejętności, ani doświadczenia :) Podzielę się moimi dwoma mistrzami fotografii odkrytymi niedawno, jeden fotografuje Leicą, królową aparatów, a drugi jest specjalista od fotografii pleców z szorującą prawie po ziemi biała lufą. Aż miło się patrzy, a uśmiech nie schodzi z twarzy :)
http://video.nhl.com/videocenter/console?catid=0&id=100982
i
http://www.youtube.com/watch?v=1IxNVGYtW1g&feature=player_embedded
ale zarówno jak i umiejętności - sprzęt (nie tani) jest konieczny,
inaczej możemy zapomnieć o jakości...
Co z tego ze ktos ma sprzęt jak bez wiedzy i doświadczenia nie będzie go w stanie w pełni wykorzystać :( ostatnio sie o tym przekonałem ):