*

Wilk na psy z Kirgizji

Dodane 2011-07-20 16.06, komentarzy 0 - dodaj komentarz Miejsce: Fabryczna Tagi: kirgizja kirgizja wilki z... kirgizja zdjęcia marcin osman

"Dziwny jest ten świat..."

Z wiekiem przybywa zmarszczek - wiadomo, ale też przestaje dziwić wiele spraw. Do czasu. Gdy w górach Środkowej Kirgizji dowiedziałem się, że znajomy moich gospodarzy trzyma w ogrodzie wilki złapane w sidła, podjąłem decyzję o odwiedzinach.

Po 2 dniach, wieczorem, stałem już przed skromnym domkiem we wsi Tura Suu nieopodal jeziora Issyk Kul. Do właściciela wilków podwiózł mnie pijany kierowca spotkany na drodze. Rodzina (od wilków) oczywiście, jak przystało na gościnnych Kirgizów, szybko zaprosiła na kolację, a po chwili zaproponowali nocleg. Było już ciemno, ale poszliśmy zobaczyć dzikie zwierzęta.

Zarówno basior, jak i mniejsza samica, przywiązani byli łańcuchami do ziemi. W wysokiej trawie wydeptały okrągłe placyki. Po deszczach podłoże zamieniło się w błotnistą breję. Wilki spały zwinięte w błocie. Były przestraszone, wychudzone i wynędzniałe, jednak wciąż drzemała w nich ta groźna dzika moc. Ostatecznie to przecież słynni zabójcy.

Zostały złapane ponad rok temu w górach w tzw. kapkany, czyli sidła zatrzaskujące się na nogach. Szczęśliwie żelazne szczęki nie złamały im łap. Wilki są trzymane dla "przyjemności", ale też zarabiają na właścicieli. Uczestniczą w festiwalach ptaków drapieżnych w Kirgistanie. Są ofiarami dla orłów. W skrócie: wypuszcza się je na dużych placach i otwartych przestrzeniach, po czym myśliwi puszczają orły. Te szybko z powietrza doganiają ofiarę i szponami wbijają się w kark i łeb. Wtedy podbiegają właściciele zwierząt, by je rozdzielić. Wilki przeżywają, by za jakiś czas znów brać udział w krwawych spektaklach.

Samica wilka, zwana Akbara, ma naderwane szponem prawe ucho. Zwierzęta nigdy już nie przyzwyczają się do człowieka. 16-letni właściciel i jego 22-letni brat czują dystans. Wilki są karmione raz na jakiś czas, to znaczy, gdy któryś z sąsiadów przywiezie starego już niepotrzebnego psa, bądź właściciele sami zastrzelą wałęsającego się psa w górach.

Gdy jadłem śniadanie przyszedł 16- letni Kurmanbiek, szczęśliwy oznajmił, że znajomy przyprowadził psa i jeśli chcę zobaczyć, jak wilk zabija, muszę szybko iść z nim. Pies już przeczuwał swój rychły koniec, wiercił się na przywiązanym do szyi kablu. Gdy poczuł 2 wilki, skulił ogon pod siebie. Prawdopodobnie ufał, że jego właściciel nie da mu zrobić krzywdy.

Wilki też poczuły ofiarę, zaczęły niespokojnie kręcić się na tych swoich łańcuchach. 16-letni Kurmanbiek wziął psa i wrzucił go do koła wydeptanego przez basiora. Pies piszczał. Gdy wilk doskoczył do karku, psu udało się uciec poza zonę morderczych szczęk. Chłopak wpychał psa na wilczy teren, ten uciekał. Związał kablem psie szczęki, by ułatwić wilkowi polowanie. Pies jednak wciąż uciekał. Wilk też nie był skory, by szybko zagryźć ofiarę. Kręcił się niespokojnie i przyglądał się. Kurnambiek stracił cierpliwość. Przywiązał psa do ogrodzenia i zastrzelił ze starej strzelby, pamiętającej czasy II wojny światowej.

Przeciągnęli zwłoki i wrzucili w błoto na wilczy teren. Wilk zaczął je obwąchiwać, po czym przez rozdartą kłami skórę na karku zaczął jeść ciepłe mięso. To normalne, że wilki polują, są świetnymi zabójcami, ale kim jest człowiek, który po latach przynosi swojego psa na pożarcie dzikim zwierzętom?

Mimo wszystko jestem wdzięczny rodzinie Kurmosy za gościnę. Tego dnia raz jeszcze uczestniczyłem w krwawym spektaklu, tym razem komercyjnym, ku uciesze turystów. Myśliwy z pobliskiego miasteczka Bokonbajewo dawał pokaz możliwości łowieckich swojego 8- letniego orła, Tumary. Audytorium stanowiła turecka grupa. Orzeł w dolinie za miastem złapał w szpony domowego królika (którego zresztą wypuściłem z worka).

Pozdrowienia z górzystego i gościnnego Kirgistanu, który potrafi zadziwić na wielu płaszczyznach.

Marcin "Mao" Osman
www.nomad123.blogspot.com

zgłoś nadużycie
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował
Dodaj swój komentarz: