Nie lubię komedii romantycznych. Ale Medianeras w reż. Gustavo Taretto, chociaż ma w sobie elementy tego gatunku, jest dramatem. Filmem genialnym, wręcz doskonałym, zwłaszcza dla singli.
Zobacz też: Festiwal Filmy Świata Ale Kino+ po raz pierwszy we Wrocławiu
Marieta i Martin - nie znają się, mijają się gdzieś po drodze: w sklepie czy na ulicy. Chociaż od początku widać wyraźnie, że są dla siebie stworzeni. Te same nawyki, podobne osobowości. Przez prawie cały film widzimy, jak toczy się życie każdego z nich. Z napięciem śledzimy ich losy, bo nie wiemy, jak to wszystko się skończy: czy będą się tak mijać i nigdy się nie spotkają czy los splecie ich ścieżki?
Odpowiedzi na to pytanie Wam nie zdradzę, bo nie doświadczylibyście już tych emocji. I chociaż fabuła może wydawać się momentami zbyt hollywoodzka (codzienność ma o wiele mniej barw, a życie jest normalne), to jednak coś mnie do tego filmu przekonuje. Jak nigdy, bo zwykle w hierarchii moich ulubionych produkcji filmy o miłości (nieszczęśliwej czy szczęśliwej) plasują się gdzieś na szarym końcu. Co? To, że jako widz zdaję sobie sprawę, że nie trzeba wyprzedzać pewnych wydarzeń, które i tak na nas czekają. Warto po prostu poczekać na to, co przynosi los, bo pragnąc zrobić coś "szybciej", chcąc osiągnąć coś "natychmiast" możemy złapać się w pułapkę, tak jak główna bohaterka, Marieta. Warto poczekać.
Ale nie tylko przesłanie filmu przekonuje mnie do tej produkcji. Nie można nie wspomnieć o muzyce Gabriela Chwojnika. Ponadto w filmie wykorzystano utwór Chopina, mojego ulubionego kompozytora.
Byłam zachwycona filmem. Medianeras otrzymał nagrodę za najlepszy film na festiwalu w Atenach. Według mnie zasłużenie.
Filmy Świata: Medianeras [recenzja]
- Nikt jeszcze nie skomentował
Kinga Czernicho...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 2376
- Wpisów na blogu: 115
- Komentarzy: 596
- Miejsc na mapie: 628

