Ostatnio trafiają mi się same dobre koncerty. Po niezwykle udanym i zapamiętanym przeze mnie koncercie Beth Hart nadszedł czas na Zakopower. Był czad!
Muzyka zespołu to przede wszystkim połączenie folku z rockiem, co daje niezwykle wybuchową mieszankę. Początkowo były co prawda niewielkie problemy z nagłośnieniem, ale potem grupa dostarczyła takiej pozytywnej energii, że zostanie ona w słuchaczach zapewne jeszcze długo.
Pierwsza połowa koncertu upłynęła pod znakiem utworów z ostatniej płyty Zakopower, zatytułowanej "Boso". Chłopcy z Sebastianem Karpielem-Bułecką na czele zagrali m.in. "Kroplę". Karpiel-Bułecka, zanim zaczęli żartował, że "zagrają piosenkę o przemijaniu i bynajmniej nie jest to Boso". Gdy zespół wykonał tytułową piosenkę, ogromna część publiczności wstała. Grupa zachęciła fanów i przy kolejnym utworze wszyscy bawili się już na stojąco. Nie trzeba przy tym dodawać, że sala Regionalnego Centrum Turystyki Biznesowej była wypełniona po brzegi.
Nie zabrakło też klasyki polskiej i zagranicznej muzyki - usłyszeliśmy "Obławę" Jacka Kaczmarskiego i piosenki Bee Gees, takie jak choćby "Stayin' Alive".
W koncertach zawsze zwracam uwagę na to, jak bardzo otwarty na publiczność jest zespół/ artysta. Zakopower tak rozgrzał wrocławską publiczność, że nie można byłoby mieć w tej kwestii żadnych uwag. Kilkukrotnie podawał mikrofon stojącym najbliżej sceny słuchaczom, w tym dzieciom.
Wszyscy bawili się doskonale. Na swoich miejscach pozostali nieliczni, właściwie pojedyncze osoby, reszta tańczyła, śpiewała razem z wokalistą, były nawet transparenty z serduszkami i nazwą grupy. Cóż, Wrocław kocha Zakopower. Ci, których na koncercie nie było, mogą żałować. Ale kolejna okazja do zabawy z Sebastianem Karpielem-Bułecką już niebawem - w Sylwestra!
Koncert Zakopower: Był czad!
- Nikt jeszcze nie skomentował
Kinga Czernicho...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 2376
- Wpisów na blogu: 115
- Komentarzy: 596
- Miejsc na mapie: 628

