*

Gringo wśród dzikich plemion [recenzja]

Dotąd miałam jasno sprecyzowane zdanie na temat Wojciecha Cejrowskiego. Po przeczytaniu książki Gringo wśród dzikich plemion nabrałam wątpliwości.

Gringo wśród dzikich plemion to książka, która opowiada o podróżach Wojciecha Cejrowskiego w głąb Ameryki Łacińskiej. Zwiedził on m.in. Honduras (czterokrotnie), Salwador, Meksyk i Gwatemalę.

Podróże to jedna z tych rzeczy, którym trudno mi się oprzeć, więc z zaciekawieniem sięgnęłam po książkę i nie zawiodłam się. Do tego Cejrowski zamieszcza fragmenty rozmów z Indianami oraz podróżnicze anegdoty, co nadaje tej książce ton zwyczajnej, prostej opowieści, po którą może sięgnąć każdy, nie tylko podróżnicy. Cejrowski opisuje również specyfikę kultury Indian, opowiadając o takich jej elementach, jak rytuał picia yerba mate. A przecież yerba cieszy się coraz większą popularnością w Europie.

Podziwiam Wojciecha Cejrowskiego za przekroczenie granicy za pomocą książeczki zdrowia. To rzeczywiście nie lada wyczyn i piszę o tym bez cienia ironii. Trzeba mieć w sobie odwagę, żeby podjąć takie ryzyko.

Cenię go jako podróżnika, dotarł do bieguna Ameryki Południowej, poznał kulturę Dzikich i co ważniejsze udało mu się przekonać ich do siebie.

Jednak prawdopodobnie gdybym spotkała Cejrowskiego osobiście, rozmawialibyśmy na dwóch różnych płaszczyznach.

Po pierwsze, po przeczytaniu książki Gringo wśród dzikich plemion można odnieść wrażenie, że Cejrowski nie lubi Niemców. Tymczasem to całe polskie negatywne do tego narodu nastawienie i wytykanie błędów sprzed kilku pokoleń wydaje się dzisiaj, w XXI wieku, w czasach Berlinale i dobrego, niemieckiego piwa, wielkim absurdem.

Po drugie, trudno wyrobić sobie pozytywną opinię na temat podróżnika, który jadł... ludzkie mięso. I nieważne, czy ostatnią wolą człowieka - jak to najlepiej ująć - "zjedzonego" - było pokazanie mu Polski. Na myśl nasuwa mi się kilka innych rozwiązań niż to, które zastosował Cejrowski - choćby takie, jak przewiezienie prochów Indianina do Polski.

Po trzecie, tupet, o którym pisze Cejrowski, może i przydaje się w podróżowaniu, ale raczej wiele się nim w życiu - przynajmniej nie w kontaktach interpersonalnych - nie osiągnie.

Takie też było dotąd moje zdanie na temat Cejrowskiego - konserwatysta, trochę showman, latający na boso w programie "WC Kwadrans", mający negatywne nastawienie do Niemców i także niestety kobiet. Natomiast ta książka zasiała we mnie pewne wątpliwości. Jaki jest ten Cejrowski naprawdę? A właściwie zasiało głównie jej zakończenie. Książkę dedykuje Cejrowski Beacie Pawlikowskiej, w nazywanej przez autora i nie tylko Blondynką (od nazwy prowadzonej przez nią audycji w Radiu Zet). W ostatniej części czytelnik zostaje postawiony wobec zupełnie innego obrazu Cejrowskiego. Autor staje się w niej człowiekiem, który szanuje ukochaną kobietę i nie pozwoli zrobić jej krzywdy. Inną sprawą jest to, że Beata Pawlikowska nie jest już żoną Wojciecha Cejrowskiego, ale to już zupełnie inna historia.

Cóż, nie znając Cejrowskiego osobiście, pewnie nie rozwieję tak szybko tych wątpliwości. Może więc warto sięgnąć po kolejną książkę. Przy najbliższej okazji zrobię to na pewno.

Książka została wydana w 2003 roku w dniu urodzin autora. Po dziewięciu latach osiągnęła półmilionowy nakład. Polecamy!

Autor: Wojciech Cejrowski
Autor recenzji: Kinga Czernichowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cena: 43 zł

zgłoś nadużycie
Komentarze
Malkoz Malkoz
Ja również polecam :-) Dodane

książkę oczywiście, bo poglądy autora to już inna sprawa...

Magda Magda
Dodane

Jeśli Cejrowski jest showmanem to nie wiem kim Autorka recenzji nazwałaby w takim razie Wojciechowską...

Kinga Czernichowska Kinga Czernichowska
odp. Dodane

Magdo, z Wojciechowską jest taka sprawa, że jest po prostu dużo częściej zatrudniana niż Cejrowski, jeśli mówimy o mediach, podobnie zresztą jest z Pawlikowską. Trudno mi zgadywać, czy dziennikarze telewizyjni są showmanami. Równie dobrze trzeba by nazwać showmanem Prokopa, Hołownię czy Kuźniara. Moim zdaniem oni na to miano nie zasługują, podobnie jak zresztą Wojciechowska. Osobiście, dużo bardziej cenię Martynę niż Cejrowskiego. Wojciechowska zaangażowała się w wiele inicjatyw charytatywnych. Myślę, że to też jest warte podkreślenia. Gdyby nie była taka rozpoznawalna, na pewno nie udałoby jej się pomóc tylu ludziom :)

Dodaj swój komentarz:

Kultura i konku...

Kultura i konkursy MM Wrocław

286 Miejsce w rankingu

Jesteś zafascynowany literaturą? Szukasz ciekawej książki? Na naszym blogu przeczytasz recenzje nowości wydawniczych oraz będziesz miał okazję wygrać wiele ciekawych książek. Może masz ochotę napisać recenzję ostatnio przeczytanej lektury? Czekamy na Wasze maile! Skontaktuj się z nami: redakcja@mmwroclaw.pl, tel. 692 167 227, gg: 2716400

2716400