*

Impart: Opania zaniepokoił widownię... na szczęście to tylko sceniczna rola

Dodane 2012-02-21 23.24, komentarzy 1 - dodaj komentarz Miejsce: Wrocław Tagi: impart tacy duzi chłopc... opania machalica cudzik hutyra

Kolejny wieczór w Imparcie – kolejny udany wieczór.
Impart dzisiaj (19.02.2012) gościł pod swoim dachem Teatr Capitol z „Hair” na dużej scenie, na małej odbywał się spektakl muzyczny "Tacy duzi chłopcy".
Ponieważ „Hair” już oglądałam, wybrałam się na „Chłopców” – szczerze mówiąc dla Opani i Zborowskiego.
W role „chłopców” wcielili się nasi sceniczni ulubieńcy od lat: Marian Opania i Piotr Machalica – który spektakl także reżyseruje, oraz młodsze pokolenie aktorów: Waldemar Cudzik i Adam Hutyra.
Kanwą piosenek są piękne i prawdziwe do bólu wiersze Jana Wołka, a muzykę do spektaklu skomponowali Włodzimierz Nahorny, Jerzy Satanowski, Janusz Strobel i Janusz Grzywacz.
"Tacy duzi chłopcy" to spektakl który wzrusza, przywołuje wspomnienia, ale i wywołuje lekki uśmiech; opowiada o spotkaniu czterech przyjaciół – dawnych kolegów z jednego podwórka. Siedząc na dachu starej kamienicy ze świetlikiem wspominają przeszłość i opowiadają o teraźniejszości – w sposób ironiczny i gorzki.
Widzowie od początku spektaklu z niepokojem spoglądali na siedzącego w cieniu, na skraju sceny – na wózku inwalidzkim - Mariana Opanię. Czekali kiedy zaśpiewa z tym swoim łobuzerskim uśmiechem… Zanim zaśpiewał – chyba dopiero 4 kolejną piosenkę – siedział bez ruchu, blady, jakby chory – często z zamkniętymi oczami. Nie tylko ja, ale i widzowie blisko mnie siedzący komentowali to szeptem pełnym niepokoju. Pomimo kapitalnych piosenek wspaniale śpiewanych przez Machalicę – który wodził prym w spektaklu, oraz dobrze grających swoje role i śpiewających Hutyrę i Cudzika – czuć było na sali konsternację i niepokój…
W pewnej chwili Opania wstał z wózka, i na sali rozległy się oddechy ulgi. Pani z tylniego rzędu spontanicznie powiedziała: o Boże, jak dobrze że on jest zdrowy. W tym momencie zmieniła się atmosfera na widowni, Opania częściej śpiewał w sposób za jaki go kochamy, a spektakl zyskał nową barwę. (Panie Marianie – proszę nie straszyć nas – Pana wielbicieli, Panie Piotrze – proszę położyć rękę na głowie Opani jakby jeszcze kiedyś zaniemógł).
Na koniec spektaklu wdzięczna za wzruszenia publiczność długimi oklaskami opóźniała chwilę rozstania z „Chłopcami”. Bo takich artystów jak Opania i Zborowski – dzisiaj niestety niewielu…
Spektakl polecam gorąco. Zaglądajcie do Impartu - tam zawsze coś ciekawego się dzieje.

zgłoś nadużycie
Komentarze
DoroteK DoroteK
fantastyczna relacja Dodane

przeczytałam z zainteresowaniem

Dodaj swój komentarz: