Wybierz dzielnicę
Personalizuj stronę
Poszczególne elementy tej strony możesz dostosować do swoich preferencji. Możesz zmienić ich kolejność, swobodnie przesuwając je w pionie, lub zwinąć. Po naciśnięciu tego przycisku twoje ustawienia zostaną zapisane.
Komentarze
Moim zdaniem bezkonkurencyjnym kandydatem do Oskara jest "Artysta''. W. Szymborska pisała: 'Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy'. Jednak w tym przypadku reguła ta się nie sprawdza. W dobie multipleksów, coraz to 'lepszych' komedii polskich, popcornu i 3D, niemy, czarno-biały film robi furorę. Pełne sale kinowe pokazują, że ludzie nie zatracili jeszcze zmysłu piękna i mają potrzebę oglądania tego typu produkcji. Sztuka filmowa (bo w przypadku tego filmu jest to sztuka przez wielkie S) zatacza koło, powraca do źródeł. ''Artysta'' to uczta dla zmysłów. Brak słów powoduje, że widz bardziej skupia się na mimice, gestykulacji, sposobie poruszania aktorów, dostrzega najdrobniejsze detale. Wszytko to współgra ze sobą tworząc koherentą całość podpartą niesamowitą muzyką, która wprowadza w pewien rodzaj hipnozy,której nie można się oprzeć. ''Artysta'' to film o przemijaniu i o pysze. Reżyser w przepiękny sposób pokazuje, że przemijanie jest inegralną częścia życia i nie sposób od niego uciec. Należy je zaakaceptować,jako że to, co przemija ustępuje miejsca czemuś nowemu, nieznanemu. George przed długi czas unosi się dumą i pychą, nie pozwalając sobie pomóc, co go wykańcza i psychicznie, i fizycznie. ''Artysta'' uczy nas, że najważniejsze w życiu jest to, aby mieć z kim te wszystkie rozterki i zmartwienia dzielić, ponieważ towarzyszą one każdemu. Przywołać tu można dialog Penelope z George'm, który zapadł mi głęboko w pamięć: - ''I'm unhappy, George''. -''There are millions of us''. komentowany materiał »